Jak nie uzależnić się od podróży? Mój sposób.

 

 

 

Uzależnienie - gdy słyszę to słowo, pierwszym co mi wpada do głowy jest alkohol, papierosy, narkotyki, hazard. A myślę, że każdy z nas wie, że uzależnić można się od wszystkiego, ten temat nie pomija również podróżowania.

 

Artykuł ten powstał jako owoc tego, co w ostatnim czasie siedziało mi w głowie i też w jakiś sposób mnie samego dotknęło.

 

Uzależnienie od podróży?

 

Dzisiejszy świat daje nam mnóstwo możliwości, również pod kątem podróżowania. Jeśli jesteś typem człowieka, który obraca się w tematach podróży to wiesz, jak wiele ofert możemy przeglądać każdego dnia, ile tanich lotów, ile przepięknych miejsc, w których chcielibyśmy się w tej samej chwili znaleźć. Kolejną dawkę piękna dostarczają nam social media m.in. Instagram. Przeglądając codziennie wspomniany wcześniej portal natrafiam co chwilę na cudowne kadry, świetne ujęcia, pary genialnie pozujące przy wodospadzie lub innym cudzie natury. Kiedyś często w takich sytuacjach do mojej głowy trafiały myśli: dlaczego ja tak nie mogę? Dlaczego ktoś może podróżować częściej ode mnie, mieć lepsze zdjęcia, a skąd w ogóle pieniądze i czas na to? Nie byłoby w tym nic niepokojącego gdyby nie fakt, że ja przecież dużo w życiu zobaczyłem, ze swoich wyjazdów przywiozłem tysiące zdjęć i jeszcze więcej opowieści.

 

Skąd więc w głowie takie myśli?

 

Myślę, że w moim przypadku było to nie nadużywanie Instagrama, chociaż po części pewnie też, bardziej jednak to w jaki sposób reagowałem na znajdujące się tam treści, bo jeśli nie to było powodem to co? Nigdy nikomu nie zazdrościłem, nigdy nie czułem się gorszy od innych, zawsze byłem szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Jednak gdy zacząłem coraz częściej obserwować podróżniczą śmietankę lub tych, którzy chcieliby do niej należeć, poczułem jak rośnie w moim sercu zazdrość, czułem się coraz mniej wartościowym człowiekiem, czułem, że nie jestem dobrym podróżnikiem (jeśli w ogóle mogę się nim nazwać) patrząc po innych, co oni robią.

 

Jak zmieniłem swoje podejście?

 

Zmiana następowała etapami. Myślę, że pierwszym takim impulsem był moment, kiedy ktoś po raz pierwszy chciał posłuchać historii z mojej podróży w szkole, potem w kolejnej i kolejnej, takie spotkania dały mi mocnego kopa i wiarę w siebie. Jednak takim przełomem w moim życiu była podróż z dziadkiem do Włoch. Mój dziadek w tym roku skończy 80 lat, gdy jechaliśmy do Włoch miał rocznikowo 79, nikt poza moją mamą i jednym znajomym nie wierzył w to, że mi się uda, a jednak zaskoczyłem i siebie, i innych. To co najbardziej podczas tego wyjazdu zostawiło trwały ślad w moim sercu to słowa dziadka: „Jędruś, zawsze marzyłem o podróżach, kiedyś nie miałem takich możliwości, pieniędzy, odwagi, zadowalałem się wyjazdami motocyklowymi po Polsce lub autem z żoną i córkami, ale teraz będąc tutaj w Watykanie mogę powiedzieć, że to moje marzenie o podróżach się spełniło.” Dziadek gdy to mówił po prostu płakał, mi zanosiło się na to samo, wtedy naprawdę zrozumiałem, że nie ważne ile krajów zobaczyłeś, nie ważne jakie zdjęcie wrzuciłeś na swój profil, nie ważne czy ktoś Cię przez to podziwia, nie ważne jak często wyjeżdżasz – najważniejsze jest to, jak wielką radość Ci ta podróż sprawia, jak oddychasz tym miejscem, w którym jesteś, jak je czujesz, ile przywieziesz wspomnień. To jest cel podróżowania, radość, satysfakcja i spełnienie. Niby takie oczywiste i banalnie proste, a jednak nie do końca przeze mnie zrozumiane.

 

Cały czas jest we mnie apetyt świata, wciąż chcę poznawać naszą planetę i to co w sobie kryje, jednak podchodzę do tego z chłodniejszą głową niż wcześniej, staram się trzeźwiej myśleć, podejmować bardziej rozsądne decyzje, lepiej gospodarować swoimi pieniędzmi, rozdzielam co jest w danym momencie bardziej mi potrzebne: kupno laptopa, fotela do biurka, czy może biletu do drugiego kraju w tym samym miesiącu?

 

W tym miejscu przypominam sobie historię, którą usłyszałem od znajomego o jego ciotce. Kobieta była tak zakochana w podróżach, że robiła wszystko, by je zrealizować, wyjeżdżała za granicę do pracy i ciężko harowała, brała wszystkie możliwe nadgodziny po to, by mieć pieniądze na wyjazd. Postawa godna naśladowania, jeśli chodzi o determinację i zapał w dążeniu do celu, smutne w tej historii było jednak to, że przez swoją pasję brakowało jej oszczędności na najpotrzebniejsze artykuły codziennego użytku. Jej pragnienie świata było tak wielkie, że nie znała umiaru, nie umiała rozdzielić codziennego życia i potrzeb od podróży, a to jest bardzo ważne, by umieć postawić sobie granicę, kiedy mogę sobie na to pozwolić, a kiedy nie.

 

Jak sobie radzić z niezaspokojonym pragnieniem podróżowania?

 

Najlepiej znaleźć sobie kogoś, kto będzie naszym wzorem i motywacją, tak jak dla mnie dziadek lub po prostu ograniczyć miejsca - te w Internecie rzecz jasna - które są powodem naszych podróżniczych zmartwień. Warto znaleźć sobie też inne zajęcia i pasje, które będziemy rozwijać i które będą wypełniać nasz czas, ten między powrotem z podróży a kolejnym wyjazdem. Świetną opcją jest też pisanie o podróżach na blogu, portalach społecznościowych czy po prostu dla siebie do tzw. szuflady. Wiem to z doświadczenia, że gdy piszę o podróżach, to czuję się jakbym cały czas w tej podróży był, to bardzo dobrze wpływa na mnie i oczekiwanie na kolejne przygody, które dopiero przede mną.

 

Słuchaj człowieku, jeśli jesteś w tym samym punkcie co ja kiedyś, pamiętaj - nie zazdrość, nie próbuj żyć tak jak inni, nie patrz na to jak żyją ludzie wokół Ciebie, skup się na tym jak dobrze przeżyć swoje życie, jak spełnić swoje marzenia, gdy tak zaczniesz postępować to będziesz prawdziwie szczęśliwy i daję słowo, że na starość powiesz: dobrze spożytkowałem czas za życia!

 

02 marca 2019

Wszystkie prawa zastrzeżone ©Polakwpodróży. Realizacja kapary.com